UWAGA
to jest archiwalna wersja strony WPN-u!
za 10 sekund nastšpi przekierowanie na nowy adres:

www.wigry.org.pl

Nr 4/2003

 PRZYRODA I KRAJOBRAZ  

 

Wojciech Misiukiewicz 

PTAKI ZIMĄ

 

Sikorki (fot. W. Misiukiewicz)

    

Okres jesienno-zimowy to dla ptaków wyjątkowo trudny czas. Dni stają się coraz krótsze, wyraźnie obniża się temperatura, nasilają się rozmaitego rodzaju opady atmosferyczne. Jeziora zamarzają, a wolne od lodu pozostają jedynie większe i szybciej płynące rzeki.

  

Surowy klimat północno-wschodniej Polski powoduje, iż na terenie Wigierskiego Parku Narodowego zaznacza się mniejszy niż w innych regionach kraju stopień osiadłości ptaków oraz obserwuje się przyspieszone terminy wędrówek. Rozległość kompleksu leśnego oraz skład gatunkowy drzewostanów sprawia, że zgrupowania przygotowujących się do jesiennej wędrówki ptaków możemy zaobserwować głównie na wodach oraz otwartych terenach polnych. I tak, w okolicach Mikołajewa raz Rosochatego Rogu każdego roku zobaczymy stada zlatujących na żer szpaków. Krzyżówka, gągoł, głowienka, nurogęś, cyranka, cyraneczka, czernica – to jedni z najczęściej spotykanych jesienią wędrowców, którzy przygotowując się do podróży, gromadzą się na wodach Wigier. Takie pływające stada kaczkowatych możemy obserwować między innymi z wieży widokowej w Bryzglu.  

  

Jastrząb (fot. W.Misiukiewicz)

  

Żuraw oraz bocian biały, pomimo iż na terenie WPN-u mają swoje dość liczne stanowiska lęgowe, przed podjęciem wędrówki opuszczają granice parku, by gromadzić się w stada i przygotować do odlotu. Odlatują też mniejsze ptaki, takie jak: trzciniak, pliszka, słonka, kszyk, sieweczka, kukułka, lelek kozodój, jaskółka. Przeloty te jednak często umykają naszej uwadze, ponieważ część tych małych wędrowców podróżuje nocą lub nie tworzy stad, podejmując ryzykowny lot w pojedynkę (kukułka, niektóre wróblowate).  

  

Żuraw (fot. W.Misiukiewicz)  

  

W czasie jesiennych przelotów park odwiedzają liczne ptaki, których tereny lęgowe znajdują się we wschodniej i północno- wschodniej Europie. Część ptaków zatrzyma się u nas na zimę. Odwiedzą nas wówczas: jemiołuszka, jer, czeczotka, gil. Przyleci też grupa ptaków, która „zastąpi” rodzime ptaki lęgowe, które odleciały z kraju, co sprawia mylne wrażenie, że jest tak dużo osiadłych gatunków i są one tak liczne. Przybędzie więc: srokosz, kwiczoł, droździk, makolągwa, szczygieł, rozmaite gatunki kaczek. W bezpośrednim sąsiedztwie naszych domów zagoszczą gawrony i kawki. Jednakże wszystkie ptaki, zarówno te pozostające u nas na zimę, jak również gościnnie odwiedzające teren parku, zmagać się muszą z trudami, jakie niesie za sobą suwalska mroźna zima. 

  

Na zaśnieżonych polach spotkamy wielogatunkowe stada. Przeważają w nich trznadle. Samiec trznadla nawet zimą cieszy nasze oczy żółtym upierzeniem, samica jest dużo skromniej ubarwiona. Trznadlom towarzyszą po trzeszcze, makolągwy, potrzosy, dzwońce i szczygły. Szczególnie te ostatnie nadają kolorytu ośnieżonym polom, zarówno poprzez swe barwne upierzenie, jak i radosny śpiew. Ptaki te okupują różnego rodzaju kępy chwastów, których nasiona stanowią podstawę diety skrzydlatych biesiadników. Zimowe pola mają też swych skrzydlatych drapieżców. Żerujące drobne ptaki narażone są na ataki jastrzębi i krogulców. Myszołów zwyczajny wraz ze swym kuzynem z tundry – myszołowem włochatym całe zimowe dnie przesiaduje na ulubionych czatowniach, wypatrując także innych nieostrożnych ofiar – gryzoni.

  

 

  

Drapieżniki nie pogardzą również padliną, której amatorami są tak że kruki. W nadwigierskim lesie spotkamy jarząbki, sójki, strzyżyki i raniuszki, w mroźne dni usłyszymy też odgłosy kucia dzięciołów, a wieczorami pohukujące sowy.

  

Zima jest porą roku, podczas której ptaki obdarowują nas szczególnym zaufaniem i wręcz gromadzą się w pobliżu osiedli i osad ludzkich. Ptaki wiedzą bowiem doskonale, iż w miejscach zamieszkanych przez człowieka spodziewać się można obfitej stołówki. tej porze roku w ogrodach, sadach i gospodarskich obejściach z pewnością natkniemy się na stada trznadli, raniuszków, mazurków; odwiedzą nas dzięcioły, kowaliki, sikory. Takie ptasie koncentracje na pewno nie ujdą uwadze jastrzębi i krogulców, które niekiedy na naszych oczach będą polować na swoje ofiary. 

  

Szczególnie mroźne zimy utrudniają życie zimującym kaczkowatym. Pokryte lodem jeziora uniemożliwiają pobieranie pokarmu, jak również narażają ptaki na ataki drapieżników. Ptaki zmuszone są wówczas dopuszczenia jezior i gromadzenia się na niezamarzniętych ciekach wodnych. Spotkamy je wówczas na Czarnej Hańczy i na Piertance, tuż przy jazie wylęgarni ryb WPN-u. Płochliwe latem kaczki gromadzą się zazwyczaj na tych odcinkach rzek, które przebiegają przez choćby niewielkie wsie. Ptaki znajdują tam swoje bezpieczne ostoje, bowiem ciągły ruch ludzi zniechęca drapieżniki do odwiedzin. Największe skupiska kaczek spotkamy w południowej części parku, w miejscowości Maćkowa Ruda, gdzie przez kilka listopadowych dni gościła również samotna gęś zbożowa. Niestety, podczas trudnych zimowych dni nieuniknione są upadki ptaków. Giną z głodu, wychłodzenia, na skutek wmarzania w pokrywę lodową jezior. Osłabione osobniki często wchodzą w nietypowe dla nich miejsca, wędrują po drogach, szosach czy nawet błądzą po obejściach gospodarstw ludzkich. 

  

Dzięki coraz lepszej współpracy administracji WPN-u z mieszkańcami parku chore i osłabione ptaki przekazywane są do woliery zlokalizowanej w Maćkowej Rudzie. Woliera, której budowa została sfinansowana przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, funkcjonuje w parku już od czterech lat. Dzięki stałej opiece i zabiegom weterynaryjnym trafiające tam zwierzęta nabierają sił przed wypuszczeniem ich z powrotem do środowiska naturalnego. Bywa również, iż pracownicy parku zmuszeni są do wykuwania na jeziorach przymarzniętych do lodu łabędzi. Łabędź niemy, choć jest gatunkiem wędrownym, na skutek dokarmiania przez ludzi w okresie letnim, zatracił swój naturalny instynkt migracyjny. Turyści, ulegając żebrzącym ptakom, karmią je, zapominając, iż z nastaniem mrozów pozostawione same sobie nie dotrą do pokarmu ukrytego pod lodem. Nieodzowna jest wówczas pomoc człowieka. W przeciągu czterech lat do parkowej woliery trafiło blisko trzydzieści łabędzi niemych i wiele innych gatunków ptaków, które w znakomitej większości przypadków udało się przywrócić środowisku naturalnemu. 

  

Oprócz doraźnej pomocy chorym i osłabionym ptakom pracownicy parku przez całą zimę prowadzą ich dokarmianie. Krótki zimowy dzień nie zawsze wystarcza im na zdobycie odpowiedniej ilości pokarmu. Ponadto pokarm staje się niedostępny wskutek szronu, szadzi i śniegu. Dlatego też każdego roku pracownicy parku rozwieszają kubki z tłuszczowo-nasienną mieszanką oraz skrawki surowej, niesolonej słoniny. Dokarmiają je również mieszkańcy parku.

  

Puszczyk w wolierze (fot. W. Misiukiewicz)

  

Jeżeli mamy zamiar zorganizować ptakom stołówkę, powinniśmy kierować się pewnymi zasadami. Karmę można wysypać wprost na ziemię, jednak ustawienie nawet prostego karmnika osłoni ptaki i pokarm przed wiatrem, śniegiem i deszczem. Jeżeli wykładamy resztki kuchenne, nie mogą to być potrawy solone, wędzone ani pokryte pleśnią, a pieczywo należy rozdrobnić. Oprócz pokarmu tłuszczowego wykładamy mieszanki nasion i owoców (dyni, konopi, maku, słonecznika, prosa, owsa, traw, jabłek, jarzębiny, drzew iglastych). Karmniki powinniśmy też czyścić z ptasich odchodów i starej karmy. Bezwzględnie zimą nie podajemy ptakom wody. Nadrzędną jednak sprawą jest to, aby ptasia stołówka w karmniku była zawsze uzupełniona. Ptaki bowiem przyzwyczajają się do stałych i pewnych miejsc dokarmiania, a brak pokarmu, szczególnie w mroźne i wietrzne dni, może zakończyć się dla nich tragicznie.

  

  

indeks tematyczny "WIGRY" home Wigierski PN spis treści następny artykuł

.

.