|
Andrzej Jermaczek, Paweł Pawlaczyk: Natura 2000 u progu - ochrona elementów europejskiego dziedzictwa przyrodniczego w Polsce |
|||
|
Ryc. Logika planu ochrony obszaru Natura 2000. Oryg.
Dla każdego z zadań określić powinniśmy kto ma je wykonać, kiedy, w jaki sposób, przy czyim współdziałaniu, jakimi środkami. Dobrze jest nie tracić przy tym z oczy kluczowego pytania - po co. Kontrolę poprawności planowania będzie stanowić zestawienie, w którym przedstawimy wcześniej rozpoznane zagrożenia dla poszczególnych przedmiotów ochrony, z działaniami, jakie przewidzieliśmy w planie. Czy zaproponowane działania usuwają lub minimalizują te zagrożenia? Któremu z zagrożeń przeciwdziała każde konkretne zadanie ochronne? Na własny użytek warto też zestawić, w jaki sposób rozwiązany został każdy ze zidentyfikowanych konfliktów - czy to między potrzebami ochrony dwóch różnych elementów lub cech przyrody, czy też między ochroną przyrody, a innymi formami działalności człowieka. Warto pamiętać że rozwiązania konfliktów mogą być rozmaite, mogą np. polegać na takim zmodyfikowaniu konfliktowych działań, że przestaną być ze sobą sprzeczne, ale także np. mogą polegać na podziale dostępnych zasobów przestrzeni lub na takiej lokalizacji sprzecznych działań w przestrzeni, że nie będą one ze sobą w konflikcie. Zwieńczeniem poprawnie skonstruowanego planu ochrony są zawarte w samym planie mechanizmy oceny i monitoringu jego realizacji, a więc decyzja, jaki parametr, jak często i w jaki sposób powinien być obserwowany, mierzony, rejestrowany, by móc uzyskać "informację zwrotną" - czy nasz plan działa, czy też nie. Oczywiście powinny być wśród nich te parametry, przy pomocy których zdefiniowaliśmy szczegółowe cele ochrony, ale być może i inne - takie które mają walor indykatorów. Dobrze jest zawczasu zastanowić się, z jakimi wynikami możemy mieć do czynienia. A zwłaszcza przewidzieć z góry, jaki wynik należałoby uznać za "sygnał ostrzegawczy", że z przedmiotem ochrony dzieje się coś niedobrego. Warto zawczasu rozważyć, jak na taki sygnał należałoby zareagować. Nawet najlepszy plan nie byłby jednak nic wart, gdyby pozostał tylko na papierze. A jego realizacja odbywać się przecież musi w określonym środowisku społecznym, wymagając akceptacji i współdziałania rozmaitych grup, o rozbieżnych przecież często interesach. Grupy te powinny być znane, o ile oczywiście zostały zidentyfikowane we wstępnej części prac nad planem. Teraz więc zastanowić się trzeba, w jaki sposób, jakimi metodami i przy użyciu jakich środków można uzyskać ich aprobatę. Ten tzw. plan komunikacji to w zasadzie odrębny plan, definiujący swoje cele i działania, przenikający się z właściwym planem ochrony obszaru. O komunikacji z zainteresowanymi grupami społecznymi trzeba przecież myśleć od początku, bo popełnione błędy - np. pozostawienie którejkolwiek z grup w poczuciu bycia ignorowaną podczas procesu planowania - nie zawsze dają się potem odrobić.
|
|||